Czołgi Rosji A.D. 2014

T-90A – najnowocześniejsze czołgi Rosji podczas parady na Placu Czerwonym w Moskwie

W okresie Zimnej Wojny Związek Radziecki posiadał ogromne potrzeby w zakresie czołgów podstawowych. Konieczne było zaopatrzenie w wozy nie tylko ogromnej Armii Czerwonej, ale także odbiorców eksportowych zarówno z jak i spoza Układu Warszawskiego. Potrzeby te nie mogły zostać zaspokojone przez jeden ośrodek produkcyjny. U kresu ZSRR Armia Czerwona posiadała trzy główne ośrodki zajmujące się produkcją czołgów: Fabrykę Maszyn Transportowych im. W. Małyszewa w Charkowie (po wojnie produkujący T-34 i T-54, a później zaawansowane czołgi rodziny T-64 i T-80DU), Fabrykę Maszyn Transportowych w Omsku (w czasach powojennych produkujący T-34, ale najbardziej znany z posiadania głównej linii produkcyjnej czołgów T-80 oraz pojazdy specjalne na podwoziach czołgowych) oraz Uralską Fabrykę Wagonów w Niżnym Tagilu (produkujące czołgi T-34, T-54, T-55, T-62, później T-72 i T-90). Każdy z wozów produkowany był w kilku do kilkunastu wersji (wliczając odmienne wyposażenie wersji eksportowych), przez co liczba wersji wozów rozrosła się do trudnej do ogarnięcia liczby.

Rozpad ZSRR spowodował znaczną redukcje sił zbrojnych, powszechne było łączenie jednostek wycofywanych z terenów, które znalazły się poza Rosją z jednostkami (często drugiego rzutu) stacjonującymi na jej terenach. Procesy te pozwoliły na wycofanie większości starszych (wyprodukowanych przed latami 80tymi) wozów. Nie oznacza to jednak, iż sytuacja z mnogością wersji wozów stała się prosta, wciąż w eksploatacji znajdowały się wozy, co najmniej kilkunastu wersji.

Obok wycofywania z powodów technicznych najstarszych wozów problemem stała się eksploatacja wozów wyprodukowanych w ośrodku Charkowskim, który z dnia na dzień znalazł się za granicą. Choć wiele elementów eksploatacyjnych mogła być dostarczana z ośrodków Rosyjskich, na Ukrainie znalazł się również produkcja dieslowskich silników (najdoskonalszych w całym ZSRR), które napędzały Charkowskie czołgi – T-64 (silnik 5TD) i T-80DU (silnik 6TD). Co ciekawe na Ukrainie kontynuowany był rozwój czołgów linii T-80DU – jako T-84, a silnik 6TD trafił mi. do chińsko-pakistańskich czołgów MBT-2000/Al-Chilad. T-64 (wozy z jednej strony kłopotliwe w obsłudze, z drugiej strony jednak bardziej zaawansowane od T-72) wycofano krótko po rozpadzie ZSRR. T-80DU służyły w Rosji do połowy lat 2000nych. Obecnie Fabryka Maszyn Transportowych im. W. Małyszewa w Charkowie, pomimo pewnych sukcesów eksportowych przeżywa poważne kłopoty finansowe, utraciła ona dużą część zdolności produkcyjnych a odbiorcy ich produktów (obok czołgów T-84 Opłot są to transportery opancerzone BTR-4) kwestionują ich, jakość.
(więcej…)

MSPO 2014 – relacja

Jak co roku przedstawiam relację najciekawszych moim zdaniem wyrobów przemysłu obronnego prezentowanych na kieleckich targach. Na pierwszy ogień bierzemy Kryla, czyli najnowsze dziecko Huty Stalowa Wola oraz propozycje modernizacji wzt Bergepanzer 2. W miarę przerabiania materiału firmowego z targów możecie się spodziewać kolejnych materiałów. Zapraszam.

MEADS nie dla Polski?

Inspektorat Uzbrojenia wykluczył MEADS z przetargu na systemy opl średniego zasięgu (określane, jako Wisła). Czynnikami, które spowodowały wykluczenie oferty amerykańsko-niemiecko-włoskiego konsorcjum są operacyjności oferowanego systemu oraz jego eksploatacja, przez któreś z państw członkowskich NATO. Zanim omówię te wymagania zauważmy coś innego.

Nie tak dawno mieliśmy do czynienia z decyzją podkopująca pozycję Thales/MBDA zakazującą współpracy z podmiotami krajowymi, (co w idei jest decyzją dobrą) w tej chwili jednak widzimy promowanie systemu Patriot, czy może raczej oferty amerykańskiej na nowy system Patriot.

Opiszmy krótko systemy, które mogą być rozpatrywane, jako Wisła:

SAMP/T

Główny integrator: konsorcjum Eurosam (MBDA 66%, Thales 33%)

Producent: MBDA Włochy, MBDA Francja (pociski Aster-30), Thales (radar Arabel i system dowodzenia) – Francja

Użytkownicy (system operacyjny): Francja, Włochy (włoska konfiguracja różni się od oferowanej Polsce)
(więcej…)

Dobre podejście do przetargu na „Wisłę”

Często ganię, ale dziś pochwalę. Słuszna jest decyzja zmieniająca wymagania w przetargu na system obrony powietrznej średniego zasięgu (kryptonim Wisła).
Typową praktyką (np. w wypadku programu kto) było żądanie, aby uczestniczące w przetargu przedsiębiorstwa zagraniczne znalazły sobie krajowych partnerów. We wspomnianym przetargu uczestniczyli Stayer proponujący Pandura II (z OBRUM Gliwice) – uznawany lidera, Mowag proponujący Piranhe III (z Hutą Stalowa Wola) i Patria proponująca AMV (z ówczesnymi WZM Siemianowice Śląskie).


S-125 Newa-SC

Sytuacja taka tworze negatywne zjawiska, pierwsze z nich to występowanie konkurencji polsko-polskiej, – co tworzy bardzo złą atmosferę, w przyszłości przedsiębiorstwa te mogą musieć współpracować. Drugie, to fakt, iż wpływ na wybór zagranicznej oferty mają nie tylko warunki czy parametry taktyczno-techniczne, ale również wpływy krajowego partnera, co może w efekcie prowadzić do wyboru mniej optymalnej oferty.
Niekorzystne zjawiska przy tak skonstruowanym przetargu narastają w wypadku, gdy jeden z krajowych partnerów ma znaczą przewagę nad innymi (a pamiętajmy, że dążymy do konsolidacji przemysłu obronnego w ramach jednej grupy – jakkolwiek będzie ona wyglądać). W tym wypadku wybór systemu dla wojska przenoszony jest z decydentów wojskowych na zarządzających grupą zbrojeniową. Czy jest to wybór optymalny? Raczej nie ponieważ zakłady zbrojeniowe wybierają sobie partnera, kierując się własnym, a nie wojska interesem.

Inny model (stosowany w Turcji czy Korei Pd – państwach rozwijających swój przemysł obronny), to wybór spośród ofert zagranicznych ze wskazaniem na krajowych partnerów, którzy będą uczestniczyć w jego realizacji niezależnie od wybranego zwycięzcy. W tym kierunku właśnie poszliśmy, brawo! Szkoda, że podobny model nie został zastosowany w stosunku do bezsensownie rozsprzedanych zakładów lotniczych (teraz już jest za późno, a takie podejście pomogłoby przy wyborze średniego śmigłowca dla wojska). Popatrzmy na Turcję gdzie lokalne zakłady produkują T-70 (lokalną wersję Blackhawka Sikorsky’ego) i T-129 (lokalną wersję Mangusty AgustyWestland).

Decyzja o takim sposobie wyboru w programie Wisła jest prawidłowa. Faktem jest, że uderza ona w propozycje francuską (system SAMP-T), którą promował holding PHO, jednak wojsko nie może być zakładnikiem tej grupy zbrojeniowej. Mimo to warto, tak dostosować warunki przetargu by SAMP-T się w nim znalazł, a jego producent nie czuł się poszkodowanym.

(więcej…)

Czołg kołowy a wóz wsparcia ogniowego

Wprowadzenie dodatkowych rozróżnień zagmatwa i tak trudny do ogarnięcia temat jednak uważam, że jest ono konieczne. Rozróżnienie na czołg kołowy i wóz wsparcia ogniowego.

Zacznijmy od tego drugiego – wóz wsparcia, jak sama nazwa wskazuje ma za zadanie wspierać, a więc być tylko elementem oddziału, i to elementem wsparcia – nie podstawowym. Przykładem takiego wozu jest Stryker-MGS będący elementem wsparcia oddziałów piechoty na transporterach Stryker.

Czy można pomysł ten przenieść na polskie warunki? Można, choć sytuacja nie jest analogiczna – Strykery dysponują jedynie symbolicznym uzbrojeniem do samoobrony (12,7 mm km lub 40mm gm), Rosomaki posiadają dużą wieżę z 30mm armatą automatyczną i sprzężonym 7,62mm km.

Druga kategoria to tzw. „czołgi kołowe”, używane są one inaczej – właśnie jak czołgi – stanowią one podstawę wyposażenia batalionu. Należy jednak zwrócić uwagę, iż wozy te są używane przez kraje o szczególnej geografii, np. będące półwyspami (Włochy) lub wyspami (Japonia) i nie są przeznaczone do walki z regularnymi oddziałami pancernymi i zmechanizowanymi, a z racji swojej roli z dużo lżej opancerzonymi oddziałami desantowymi. Występuje tu również różnica techniczna, czołgi kołowe takie jak Centauro (Włochy) czy MCV (Japonia) powstały na dedykowanych dla nich kadłubach, nie na uniwersalnych kadłubach kto.

Oczywiście możliwe i stosowane jest wykorzystanie wydzielonych poddziałów czołgów (czy czołgów kołowych), jako wozów wsparcia ogniowego (może to być wydzielona kompania czołgów do batalionu zmechanizowanego).

Należy zwrócić uwagę, że w obu tych zastosowaniach wozy te nie są przeznaczone do walki z czołgami wroga, a więc traktowanie ich, jako środka przeciwpancernego jest kuriozalne. Armata kalibru 105 mm nie jest skutecznym środkiem zwalczania współczesnych czołgów podstawowych, ewentualne wykorzystanie armaty 120mm zmieni sytuację pod względem logistycznym (taki wóz będzie miał przynajmniej częściową wymienność amunicji z czołgami) jednak dalej nie dorówna on zdolnością penetracji pancerza ciężkim wozom.

Tak, więc wprowadzenie „Wilka” do batalionów Rosomaków nie zmieni jego zdolności przeciwpancernych (lub zmieni je symbolicznie). Dużo lepszy efekt da planowana od początku programu integracja ppk Spike z wieżą Hitfist-30P.
(więcej…)

Leopardy 2 A5 dotarły

Pierwszych 11 wozów Leopard 2 A5 dotarło dziś do Żagania rozpoczynając dostawy drugiej partii tych wozy do Wojsk Lądowych. O samych wozach napisałem tu już wiele, dziś może małe podsumowanie.

Dostawa 2002-2003 2013-2014
Leopard 2 A4 Czołg podstawowy 128 14
Leopard 2 A5 Czołg podstawowy 105
Fahrschulpanzer Leopard 2 Wóz nauki jazdy 2*
Bergepanzer 2 Wóz zabezpieczenia technicznego 10 18
Brückenlegepanzer 1 Biber Most czołgowy 4
M113 Wóz ewakuacji medycznej 16
M113 Wóz dowodzenia 13
M577 Wóz dowodzenia 6
SLT.50-2 Zestaw do transportu czołgów 6
Mercedes 1017A Ciężarówka średniej ładowności 91 120
Mercedes-Unimog U1300L Ciężarówka małej ładowności 29 40
Mercedes MB290/MB250 Samochód osobowo-terenowy 25 40
Koszt mln zł ok 100 780 + 12*

* wozy Fahrschulpanzer Leopard 2 zostały zakupione od producenta

Ciekawie zapowiada się również modernizacja posiadanych wozów. Wygląda na to, iż Wojska Lądowe wraz z KMW doprowadzą wozy wersji A4 do standardu bliskiego A5. Wieże zostaną przebudowane i otrzymają nowe wkłady. Dowódca otrzyma celownik PERI R17A3 (z dalmierzem) i termowizor Attica (A5 dysponują PERI R17A2 i termowizorem Ophelios-P). Elementy te są różne, ale w pełni wymienne, zastępowanie względnie nowoczesnych rozwiązań z wozów A5 najnowszymi nie wydaje się uzasadnione finansowo (lepszą drogą jest ich wymiana po wyeksploatowaniu). Podobnie ma się sytuacja z armatami, działa Polskich wozów wersji A4 wymagać będą wymiany, być może warto sięgnąć odrazu po dłuższe armaty L55. Zwrócić należy uwagę, iż obecną słabością Leopardów 2 (zarówno A4 jak i A5) jest bardzo przestarzały sensor działonowego WBG-X. Dobrze gdyby zastąpienie go znalazło się, chociaż w opcji.