katastrofa Tu-154M

Dokumenty MAK związane z katastrofą Tu-154M 101

Tatiana Anodina – przewodnicząca MAK

MAK – Transkrypcja rozmów w kokpicie Tu-154M (wersja rosyjska i oryginalna)

MAK – Transkrypcja rozmów z wieży kontrolnej lotniska „Siewiernyj” – mikrofon otwarty (wersja rosyjska)

MAK – Transkrypcja rozmów z wieży kontrolnej lotniska „Siewiernyj” – rozmowy telefoniczne (wersja rosyjska)

MAK – Transkrypcja rozmów z wieży kontrolnej lotniska „Siewiernyj” – rozmowy radiowe (wersja rosyjska)

MAK – Raport końcowy z katastrofy (wersja rosyjska)

MAK – Raport końcowy z katastrofy (wersja angielska)

MAK – Raport końcowy z katastrofy (polskie tłumaczenie)

Poskie uwagi do Raportu końcowego (wersja polska)

Dlaczego musiało dojść do katastrofy smoleńskiej?

generał broni Waldemar Skrzypczak
generał brygady Sławomir Petelicki

Raport Zespołu Ekspertów Niezależnych (ZEN).

Wstęp

Raport Zespołu Ekspertów Niezależnych nie jest polemiką z technicznymi ustaleniami specjalistów polskich lub rosyjskich. Przedstawiamy w nim fakty i wskazania co należy zrobić, aby zacząć odbudowywać rozbity system bezpieczeństwa Polski.

Jako obywatele Rzeczypospolitej mamy prawo i obowiązek zabierać publicznie głos w sprawach ważnych dla naszego Państwa. Jest to bowiem dobro wszystkich Polaków okupione przez lata trudem, krwią i potem wielu pokoleń naszych Rodaków, których marzeniem i życzeniem było by Kraj ten był silny, profesjonalnie zarządzany i bezpieczny.

Niestety poziom bezpieczeństwa jest sukcesywnie obniżany, a siły i środki na nie przeznaczane – marnotrawione. Zdjęci troską o losy naszej Ojczyzny i przyszłych pokoleń Polaków przedstawiamy poniższy Raport.

Kwestia transportu lotniczego VIP-ów w profesjonalnie zarządzanych krajach

Problem transportu najważniejszych osób w państwie pozostaje nie rozwiązany od wielu lat. Na to, jak istotna jest to kwestia z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, sojusznicy Polski zwracali nam uwagę już od pierwszych chwil po przełomie 1989 roku i odzyskanej wolności.

Już w 1990 r. Rząd USA, w ramach wdzięczności za uratowanie oficerów CIA i DIA w Iraku, obok obniżenia o 20 miliardów dolarów długów Polski, rozpoczął szkolenia kolejnych rządów RP w zakresie reagowania w sytuacjach kryzysowych (R.S.K.) i zarządzania ryzykiem państwa (Z.R.P.). Obecny minister Obrony Narodowej jeszcze jako wiceminister resortu odpowiedzialny za kontakty z NATO, zapoznawany był z procedurami R.S.K i Z.R.P. W wielkich ćwiczeniach z tego zakresu, zorganizowanych w 1998 roku na terenie Polski przez USA, obok ówczesnego premiera Jerzego Buzka, wzięli także udział najważniejsi z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa polscy ministrowie. Opracowano stosowne zalecenia i procedury, które miały być bezwzględnie stosowane. Wśród najważniejszych sugestii USA dla Polski jako przyszłego członka NATO, było przygotowanie się do udzielania pomocy obywatelom Polskim zagrożonym poza granicami kraju. Jako wzorzec przedstawiano nam działanie Izraela, który w 1976 roku dla ratowania swoich obywateli wysłał do Ugandy 5 samolotów Herkules C130 i dwa Boeing 707 (w jednym z nich był szpital, a w drugim stanowisko dowodzenia). USA zadeklarowały, że przekażą nam nieodpłatnie 4 samoloty transportowe Herkules C130. Nie przyjęliśmy tego daru. Samoloty wzięła Rumunia, która aktualnie wyprzedza nas w zakresie kompatybilności swoich struktur wojskowych z NATO. Amerykanie przekonywali nas, że konieczny jest zakup nowoczesnych samolotów które służyłyby w razie potrzeby ewakuacji obywateli, a na co dzień transportowały najważniejsze osoby w państwie. Regułą w NATO jest pilotowanie tych samolotów przez najlepszych, specjalnie do tego wybranych i stale szkolonych pilotów wojskowych. Bo tylko piloci wojskowi potrafią lądować na terenach konfliktów zbrojnych i obsługiwać utajnioną łączność zapewniającą najważniejszym osobom możliwość kierowania państwem nawet w czasie lotów. Samoloty takie służą również do natychmiastowej ewakuacji kierownictwa państwa do zapasowego stanowiska dowodzenia.

Kwestia transportu lotniczego VIPów w Polsce

W 2007 roku, znający zalecenia NATO minister Obrony Narodowej Radosław Sikorski, rozpoczął procedurę przygotowania do zakupu samolotów transportowych dla VIP-ów. Kontynuował ją i doprowadził do końca jego następca ś.p. Aleksander Szczygło.

DO ZAKUPU SAMOLOTÓW JEDNAK NIE DOSZŁO. W 2009 ROKU, TAJNĄ DECYZJĄ, BEZ PODANIA POWODÓW, ZAKUP UNIEWAŻNIŁ MINISTER BOGDAN KLICH. Gdy dziennikarze to odkryli, minister twierdził, że na samoloty dla VIP-ów nie było pieniędzy. Skąd zatem wzięły się środki, dokładnie 635 milionów zł na 12 samolotów M-28BRYZA, które MON zakupiło bez przetargu? Pytany o to przez posłów minister Klich stwierdził jedynie, że po katastrofie samolotu CASA DOWÓDCY MUSZĄ LATAĆ OSOBNO! Minister nie pamiętał o tym przed wylotem do Smoleńska zwierzchników wszystkich rodzajów sił zbrojnych Wojska Polskiego.

Dlaczego na przestrzeni tylu lat nasze władze nie były w stanie kupić samolotów dla VIP-ów? Eksperci twierdzą, że mogły w tym przeszkodzić podejrzane zobowiązania wobec producentów samolotów Embraer. Samoloty te, z powodu zbyt krótkiego zasięgu, (nie dolatują bez międzylądowania do USA i Afganistanu) nie spełniały wymogów przetargu. Tezę tę potwierdził także sam Bogdan Klich, po czym…wyczarterował dwa samoloty Embraer dla VIP-ów! Według Zespołu Ekspertów Niezależnych, sprawę tę powinna zbadać specjalna Komisja Sejmowa.

Okolicznością uniemożliwiającą zakup maszyn dla VIP-ów nie był brak środków. Przez lata bowiem, topiono setki milionów zł w kosztownych remontach awaryjnych samolotów TU-154. Podobnym przykładem trwonienia publicznych pieniędzy przez rządzących jest choćby zakup za miliard dwieście milionów złotych samego tylko kadłuba korwety Marynarki Wojennej „GAWRON” (nową, w pełni wyposażoną korwetę można kupić za 300 mln zł). Jak wiadomo samoloty TU-154 ostatecznie zostały wycofane z eksploatacji przez wszystkie linie lotnicze, a z dniem 1 lipca 2011 także przez Rosyjską Federalną Agencję Transportu Lotniczego!

WNIOSEK: Gdyby zostały zakupione nowoczesne samoloty do transportu VIP-ów, gdyby wokół przetargów na maszyny tego typu nie była prowadzona cyniczna, polityczna gra, do katastrofy Smoleńskiej by nie doszło. Nowoczesne samoloty nawet w takiej mgle jak w Smoleńsku „widzą” kontur lotniska.

2008 – 2010. Najczarniejszy rozdział w historii polskiego lotnictwa wojskowego w czasie pokoju

Po katastrofie wojskowego samolotu CASA, w której zginęło prawie całe Dowództwo naszego lotnictwa wojskowego, Minister Obrony Narodowej nie wyciągnął wniosków! Co więcej, doprowadził do zapaści Wojska Polskiego i degradacji elitarnego 36. Pułku Specjalnego Lotnictwa. Współwinny temu jest premier Donald Tusk, który mimo informacji jakie dostał od wojskowych będąc w Afganistanie, a także od generała Waldemara Skrzypczaka i na piśmie od generała Sławomira Petelickiego (za pośrednictwem ministra Boniego), nie zdymisjonował Bogdana Klicha i nie nakazał wprowadzenia koniecznych reform w Siłach Zbrojnych! Wynikiem tego zaniechania była prawie identyczna katastrofa samolotu Wojskowego TU 154 M. Z tym, że tym razem, po raz pierwszy w historii wojskowości zginęło całe dowództwo Wojska Polskiego wraz ze Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych – Prezydentem RP na czele.
Zaledwie na rok i 10 dni przed tragedią smoleńską, wydarzyła się kolejna katastrofa w lotnictwie wojskowym. Podczas podchodzenia do lądowania na lotnisku Marynarki Wojennej w Babich Dołach, rozbił się samolot BRYZA. Zginęła cała, czteroosobowa załoga.

Miesiąc wcześniej – kolejna tragedia. Pod Toruniem rozbił się Mi-24 – bojowy śmigłowiec Dowództwa Wojsk Lądowych. Zginął jeden z pilotów!

Cztery katastrofy samolotów wojskowych, w ciągu zaledwie dwóch lat, w których zginęło 121 osób, nie były dla premiera powodem do zdymisjonowania ministra Obrony Narodowej. To też jest ewenement nie tylko w historii wojskowości ale i państwowości. A na pewno w historii NATO!

Nie wyciągnięcie wniosków z kolejnych katastrof w lotnictwie wojskowym, a także polityczna bezkarność Ministra Obrony Narodowej Bogdana Klicha, przyczyniły się do tragedii smoleńskiej.

Procedury NATO. Zabezpieczenie lotu

Prezydencki lot do Smoleńska był absolutnie nie przygotowany. Pomijając, wydaje się, co raz pewniejszą w świetle ujawnianych przez media dokumentów, kwestię politycznego „rozgrywania” przez KPRM wizyty głowy państwa w Katyniu, przygotowanie do niej jest jednym wielkim skandalem. Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo Państwa popełniły niewyobrażalną ilość błędów, które kompromitują Polskę jako członka NATO.

• Nie sprawdzono lotniska, na którym miał lądować Prezydent, najważniejsi dowódcy Wojska Polskiego i inne bardzo ważne osoby w Państwie. Ani w NATO, ani w innym cywilizowanym kraju, nie ma szefa służby odpowiedzialnej za bezpieczeństwo najważniejszych polityków, który wydał by zgodę, aby Prezydent, ministrowie i najważniejsi generałowie lecieli jednym samolotem na niesprawdzone i niezabezpieczone lotnisko polowe. Szef BOR gen. Marian Janicki, nie tylko nie poniósł żadnych służbowych konsekwencji, ale wręcz został otoczony opieką przez samego premiera.

• Brak ochrony kontrwywiadowczej dowódców wszystkich rodzajów sił zbrojnych WP. W profesjonalnie rządzonym Państwie , odpowiedzialność powinien ponieść za to szef SKW. Nie tylko jej nie poniósł, ale wręcz został wyróżniony, gdyż 7 miesięcy po katastrofie smoleńskiej prezydent Bronisław Komorowski na wniosek ministra obrony narodowej Bogdana Klicha, mianował Janusza Noska generałem brygady.

• Zignorowano ostrzeżenia polskiego Ambasadora, że lotnisko w Smoleńsku nie nadaje się do przyjmowania ważnych delegacji z Polski, gdyż została zlikwidowana Jednostka Wojskowa, która dbała o stan lotniska.

• MON zrezygnowało z rosyjskiego lidera, który wcześniej naprowadzał nasze samoloty na rosyjskie lotniska wojskowe.

• MON nie przygotowało i nie zabezpieczyło lotnisk zapasowych i kłamało, że to zrobiło! Do czasu ujawnienia przez prasę stenogramu rozmów po katastrofie pokazujących jak nieudolnie oficerowie próbowali dopisywać lotniska zapasowe. Jedno z lotnisk, które wg. MON było przewidziane jako zapasowe, było w tym dniu nieczynne.

• Umieszczając wszystkie tak ważne z punktu widzenia funkcjonowania Państwa osoby, w jednym samolocie złamano procedury NATO, wszelkie inne procedury bezpieczeństwa, a wręcz postąpiono wbrew zdrowemu rozsądkowi.

• Nie skoordynowano części cywilnej i wojskowej delegacji co spowodowało bałagan organizacyjny i brak na lotnisku w Smoleńsku ochrony Żandarmerii Wojskowej dla najważniejszych generałów i ich środków tajnej łączności z NATO!. W wyniku katastrofy smoleńskiej, Rosja weszła w posiadanie bezcennego materiału wywiadowczego zamieszczonego na niezabezpieczonych nośnikach – ekipa kontrwywiadu wojskowego przyleciała na miejsce katastrofy wieczorem!

WNIOSEK: Gdyby służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo Państwa i jego najważniejszych osób dochowały procedur, do katastrofy smoleńskej by nie doszło.

36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego WP

Piloci elitarnego 36 Pułku Lotnictwa Transportowego traktowani byli przez VIP-ów bez należnego im szacunku i dbałości o ich kompetencje i umiejętności. Minister Obrony Narodowej nie stworzył pilotom odpowiednich warunków do treningu pozwalającego sprostać ogromnej odpowiedzialności jaką na nich nałożono. Obarczanie odpowiedzialnością pilotów za katastrofę, jest ogromnym nadużyciem i niesprawiedliwością hańbiącą pamięć tych dzielnych i odważnych ludzi! Nieustanne, coraz głębsze oszczędności, niefrasobliwość w dysponowaniu publicznymi pieniędzmi przeznaczonymi na modernizację parku maszyn w 36 pułku lotnictwa musi skutkować obniżeniem jakości szkoleń. Nie ponoszą za to odpowiedzialności żołnierze, którzy nie mają możliwości odebrać należytego wyszkolenia z ale ich najwyżsi przełożeni z Ministrem Obrony Narodowej na czele, którzy prowadzą trudną do racjonalnego wytłumaczenia politykę dzielenia biedy i to w sposób najgorszy z możliwych. To on bowiem decyduje o rozdziale środków. To on zdecydował o kosztownym i jak się okazało niepotrzebnym remoncie faktycznie bezużytecznego dziś Tupolewa o numerze 102.

Polskie siły zbrojne będą skazane na różne rozwiązania zastępcze, tak długo jak będą zarządzane i dowodzone przez ludzi wychowanych w doktrynie wojennej Układu Warszawskiego, którzy nie rozumieją procedur NATO ani nie realizują wizji sojuszu Nic więc dziwnego, że Stany Zjednoczone nie decydują się na rozmieszczenie na terytorium Polski rakiet „Patriot”. Wiedzą, że powierzenie tej groźnej broni wymaga najwyższego profesjonalizmu i odpowiedzialności.

Tylko wymiana pokoleniowa w najwyższym Dowództwie Sił Zbrojnych może odwrócić ten trend. Potrzeba do tego jednak śmiałych wizji i odważnych decyzji, których dziś nie widać, bo zastępowane są one „obroną stołków” i trwaniem na pozycjach nieudolnych decydentów. Pompowanie pieniędzy w remont przestarzałego i anachronicznego dowództwa sił zbrojnych, będzie miało taki sam skutek jak pompowanie pieniędzy w nieustające remonty i naprawy przestarzałego i awaryjnego Tupolewa. O skutkach takiej polityki można myśleć jedynie ze zgrozą.

WNIOSEK: Gdyby 36. Pułk Lotnictwa Transportowego WP traktowany był przez MON jako rzeczywiście „elitarny”, gdyby pilotom stworzono odpowiednie do rangi wykonywanych przez nich obowiązków warunki do pracy, życia i treningu, do katastrofy smoleńskiej by nie doszło.

Podsumowanie

Bez ekspertyzy NATO, nikt nie podejmie się oceny, czy rosyjskie służby naziemne wyłącznie nie zapobiegły katastrofie, czy też się do niej przyczyniły, a jeśli tak, to w jakim stopniu. Nie wiemy czy , uzyskanie takiej ekspertyzy jest dziś jeszcze możliwe.

Żądamy jednak, by zamiast rozmywania odpowiedzialności i gry na czas, doszło do przykładnego ukarania winnych zaniedbań, które spowodowały największą narodową tragedię w historii Polski od czasu zakończenia II Wojny Światowej. Tylko po ukaraniu winnych, będzie możliwe wprowadzenie i egzekwowanie skutecznych procedur, które zapobiegną podobnym tragediom w przyszłości. Profesjonalizacja armii nie może być jedynie hasłem wyborczym, jak jest to obecnie!

Nie ma chyba takiej osoby, która nie widziałaby zdjęć niezabezpieczonego, niszczejącego przez wiele miesięcy wraku samolotu z biało-czerwoną szachownicą , nie ma chyba także i takiej osoby, która nie widziałby zdjęć, na których widać, jak wrak jest niszczony.

W rocznicę Katastrofy czujemy się w obywatelskim obowiązku zwrócenia uwagi na błąd najważniejszy – stawiający Polaków w roli bezbronnych petentów! Niezrozumiałe jest dlaczego Polska jako Kraj będący od 12 lat w NATO, po katastrofie wojskowego samolotu NATO, w którym zginęli najważniejsi dla Polski generałowie NATO, za pośrednictwem polskiego rządu niezwłocznie nie zwróciła się o pomoc i radę do innych członków Paktu i Kwatery Głównej w Brukseli! Taki krok wykonały potężne Stany Zjednoczone po tragedii 11 września. Nic nie usprawiedliwia tego zaniechania premiera Donalda Tuska,
Polacy nie po to tak długo i usilnie zabiegali o członkostwo w NATO, żeby po dwudziestu latach wolności, kierownictwo naszego Ministerstwa Obrony Narodowej wydało komunikat, że Polska nie ma obowiązku informowania NATO, nawet gdy zginą wszyscy najważniejsi dowódcy Wojska Polskiego.

To nie Rosjanie ośmieszyli nas i upokorzyli przed całym cywilizowanym światem. Zrobił to polski premier, oddając śledztwo i wmawiając Polakom, że nasza prokuratura może prowadzić równoległe śledztwo bez posiadania czarnych skrzynek, wraku samolotu i dostępu do miejsca katastrofy. To, że jest to niemożliwe – nie wymaga dowodu.

Dokładnego wyjaśnienia wymaga też podjęcie przez premiera decyzji o niebraniu pod uwagę polsko-rosyjskiej umowy z 7 lipca1993 roku , która stanowi, że wyjaśnianie katastrof polskich i rosyjskich samolotów wojskowych na terenie Federacji Rosyjskiej i Rzeczypospolitej Polskiej prowadzone jest WSPÓLNIE. Wybór przez premiera konwencji chicagowskiej to bezprawie, bo Konwencja ta dotyczy wyłącznie samolotów cywilnych.

Premier Donald Tusk jest również osobiście odpowiedzialny za zwolnienie szefa Rządowego Centrum Antykryzysowego, po którym na znak protestu odeszło 10-ciu najwybitniejszych w Polsce ekspertów od zarządzania ryzykiem.

Jeśli po ocenie raportu komisji szefa MSWiA i wyników prac polskiej prokuratury Sejm nie podejmie decyzji o postawieniu premiera Donalda Tuska i Ministra Obrony Narodowej Bogdana Klicha przed Trybunałem Stanu, będzie to oznaczało, że nawet największa Narodowa tragedia od zakończenia II Wojny Światowej, nie jest w stanie nic w Polsce zmienić, a system bezpieczeństwa naszego Państwa będzie ulegał dalszej degradacji.

Siła i Honor!

Warszawa, 4 kwietnia 2011 roku

Rocznica

Mija rok. Mógł bym tu umieścić świeczkę która symbolizowała by żałobę, nie zrobię jednak tego. Mógł bym umieścić kolejne przyglądanie się faktom, których nowych względem artykułu który opublikowałem kilka dni po katastrofie jest bardzo niewiele, nie zrobię jednak i tego.

Co postanowiłem dziś opublikować to wywiad wprost24 przeprowadzony z generałem brygady Sławomirem Petelickim w którym dyskutowane są przyczyny i skutki katastrofy. Wywiad który został ze strony skasowany ze względu na zawarte w nim treści.

Artur Bartkiewicz, Jakub Czermiński Wprost24: Dlaczego ZEN przygotował raport o katastrofie smoleńskiej?

Gen. Sławomir Petelicki: Spełniliśmy swój obywatelski obowiązek. Przygotowaliśmy całkowicie apolityczny raport, ponieważ obywatele zasługują na to, by zapoznać się z fachową oceną przyczyn tragedii z 10 kwietnia. Katastrofa nie powinna być wykorzystywana w celach politycznych. Chcemy, aby Polacy wyciągnęli z tragedii wnioski i odpowiedzieli sobie na pytanie co robić, aby zacząć odbudowywać bezpieczeństwo państwa.

Czy państwa raport jest alternatywą dla raportu przygotowywanego przez komisję pod przewodnictwem Jerzego Millera?

Myślę, że raport Millera nie zostanie w najbliższym czasie upubliczniony. Być może komisja przedstawi go tuż przed wyborami – a Donald Tusk demonstracyjnie zdymisjonuje ministra Bogdana Klicha. Chcę jednak zaznaczyć, że nasz raport nie jest polemiką z technicznymi ustaleniami specjalistów polskich i rosyjskich.

W raporcie czytamy, że jednym z głównych grzechów Donalda Tuska było przyjęcie konwencji chicagowskiej jako podstawy do prowadzenia śledztwa…

Decyzję zapadła prawdopodobnie w trójkącie Donald Tusk-Tomasz Arabski-Paweł Graś. Dla rządu rozwiązanie w którym śledztwo w sprawie katastrofy prowadzą Rosjanie było wygodne, ponieważ Rosjanie odpowiedzialność za katastrofy lotnicze -zwykle -zrzucają na pilotów. Tuż po katastrofie czołowi politycy PO otrzymali SMS-a z instrukcją na temat tego jak mają się wypowiadać na temat katastrofy. Tak się składa, że poznałem treść tego SMS-a. Brzmiał on tak: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił”. Donaldowi Tuskowi i jego współpracownikom od początku nie chodziło o to, jak zostaną potraktowani Polacy. Chodziło o ochronę własnych posad.

I przyjęcie konwencji chicagowskiej miało im to ułatwić?

Oczywiście. W tym celu przekonywano Polaków, że lot prezydenta do Smoleńska miał charakter cywilny, a i samolot był cywilny bo nie był uzbrojony( słowa min.Millera ) Jak można mówić o cywilnym locie, skoro wykonywali go wojskowi piloci, wg wojskowych instrukcji i dokumentów lotu, a pasażerowie znajdowali się na pokładzie samolotu, który w swojej nazwie ma przymiotnik „wojskowy” (litera „M” w nazwie Tu-154M oznacza „military”)? W dodatku samolot ten wchodził w skład wojskowego pułku i na ogonie miał szachownicę ustawowo zastrzeżoną dla wojskowego lotnictwa!

Z raportu wynika, że rząd jest odpowiedzialny m.in. za błędy w szkoleniu pilotów i złą kondycję 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. Czy te grzechy nie obciążają też poprzednich ekip?

Nie – to grzechy z ostatniego okresu, dlatego, że to za rządu Donalda Tuska doszło do katastrofy samolotu CASA w Mirosławcu, która jak w soczewce pokazała wszystkie braki polskiej armii. Z katastrofy nie wyciągnięto jednak żadnych wniosków – i to jest główny grzech Donalda Tuska, który po katastrofie w Mirosławcu nie zmusił B.Klicha do prawdziwej reformy Wojska

Samych pilotów, pana zdaniem, winą obarczać nie można…

Absolutnie. Kpt. Arkadiusza Protasiuka nie można winić za katastrofę, tak jak Ś.pkpt. Daniela Amrbozińskiego nie można winić za to, że jego ludzie zostali ranni, a on sam zginął w Afganistanie (to po śmierci kpt. Ambrozińskiego ostrą krytykę pod adresem MON skierował ówczesny dowódca wojsk lądowych gen. Waldemar Skrzypczak – przyp. red.). Żołnierz ma niezbywalne prawo być dobrze dowodzonym, a nasi żołnierze dobrze dowodzeni nie byli. Kpt. Protasiuk w ogóle nie powinien był wystartować z Okęcia. Ten lot był źle przygotowany. Jeżeli szef BOR otrzymuje informacje, że jego ludzie nie zostali wpuszczeni na lotnisko w Smoleńsku i nie mogą sprawdzić terenu – to powinien natychmiast zameldować o tym ministrowi spraw wewnętrznych i administracji, a ten o całej sprawie powinien poinformować premiera.

Czy części odpowiedzialności za złą organizację lotu nie ponosi Kancelaria Prezydenta?

Absolutnie. Kancelaria Prezydenta układała tylko listę zaproszonych. Za ich transport odpowiedzialna była strona rządowa. Gdyby Lech Kaczyński zdecydował się na podróż do Smoleńska pociągiem to za bezpieczeństwo w czasie jazdy odpowiadałaby PKP, BOR i ABW– a nie Kancelaria Prezydenta. Gdyby pociągiem udali się generałowie poza PKP odpowiadałaby Żandarmeria Wojskowa i Służba Kontrwywiadu Wojskowego.

W dalszej części państwa raportu znajduje się zarzut, że Polska przy wyjaśnianiu przyczyn katastrofy nie zwróciła się z prośbą o pomoc do NATO.

Na to nie ma żadnego wytłumaczenia. Po co wstępowaliśmy do NATO? Po to żeby przedłużyć czas służby generałom? Tuż po katastrofie tylko Bogdan Klich pamiętał, że Polska jest od 12 lat członkiem Sojuszu i zaproponował, by poprosić NATO o pomoc. Ale premier tego nie chciał, ponieważ gdyby śledztwo toczyło się pod auspicjami NATO raport końcowy byłby miażdżący dla rządu i MON-u. Pojawiłoby się pytanie dlaczego Tusk wcześniej nie zdymisjonował Bogdana Klicha. Najgorsze w tym wszystkim jest postawienie Polaków w sytuacji bezbronnego petenta. A przecież wchodziliśmy do NATO po to, żeby nas broniło.

Sugeruje pan, że gdyby NATO prowadziło śledztwo jego wyniki byłyby inne? Rosjanie kłamią?

Tak ! NATO powiedziałoby nam o wiele więcej na temat przyczyn katastrofy niż możemy się dowiedzieć od Rosjan. Rosjanie nie są zainteresowani by pokazać całą sytuację – np. to co działo się w baraku na lotnisku smoleńskim, którego nie można nazwać wieżą kontroli lotów. Ale Tusk najwyraźniej też nie jest tym zainteresowany. A przecież zwrócenie się do NATO tuż po katastrofie było obowiązkiem premiera!. Przecież wtedy nie wiedzieliśmy co się stało. To mógł być np. zamach czeczeńskiego terrorysty. Na teren obok lotniska mógł wejść każdy z ręczną wyrzutnią rakiet .

Wie pan jak Sojusz zareagował na to, że Polska nie poprosiła go o pomoc w wyjaśnieniu katastrofy? W końcu na pokładzie samolotu leciało pięciu generałów dowodzących operacjami NATO w Afganistanie i generał F.Gągor zatwierdzony na najwyższe stanowisko w NATO.

W tym momencie straciliśmy w NATO całą wiarygodność. Efekt? Tuż po katastrofie USA podjęły decyzję o tym, że – wbrew wcześniejszym ustaleniom – nie przekażą nam uzbrojonych zestawów rakietowych Patriot. Skandaliczne było to, że tuż po katastrofie minister Klich poinformował opinię publiczną o tym jak płynnie zastępcy przejęli dowodzenie po tragicznie zmarłych generałach.

Minister chciał chyba uspokoić opinię publiczną…

Ale powinien był powiedzieć coś zupełnie innego. Minister obrony NATO-wskiego państwa powinien przypomnieć, że w tym tragicznym momencie stoi przy nas Sojuszu, że jesteśmy bezpieczni bo możemy liczyć na NATO.

Czy poza publikacją raportu ZEN planuje jakieś kolejne posunięcia? Skoro znacie winnych to czy zamierzacie złożyć wnioski do prokuratury o ich ściganie?

My nie jesteśmy parlamentem. Nie możemy postawić premiera czy ministrów przed Trybunałem Stanu. Nasz raport kończymy słowami: „jeśli po ocenie raportu komisji szefa MSWiA i prokuratury Sejm nie podejmie decyzji o postawieniu Donalda Tuska i Bogdana Klicha przed Trybunałem Stanu będzie to oznaczało, że nawet największa tragedia narodowa w Polsce po II wonie światowej nie jest w stanie nic zmienić, a system bezpieczeństwa państwa będzie ulegał dalszej degradacji”. My swoje zadanie wykonaliśmy. Oczywiście jesteśmy gotowi spotkać się w tej sprawie z premierem Donaldem Tuskiem – ale jestem pewien, że PR-owcy odradzą mu takie spotkanie. Premier woli spotykać się z muzykami.

Podkreśla pan apolityczność raportu ZEN – ale zdaje pan sobie chyba sprawę, że powielając wiele tez stawianych przez PiS, zostaniecie oskarżeni o włączanie się w bieżącą walkę polityczną.

Nie słyszałem żeby PIS wspomniał o obowiązku zwrócenia się o pomoc do NATO. Chcę podkreślić, że gdyby to PiS-owski rząd organizował ten lot wszystko prawdopodobnie wyglądałoby identycznie. PiS nie podchodzi profesjonalnie do bezpieczeństwa państwa o czym najlepiej świadczy fakt rozbicia przez A.Macierewicza Wywiadu i Kontrwywiadu Wojskowego. Mógł przecież zostawić najlepszych młodych oficerów a zniszczył cały tworzony latami dorobek tej cenionej przez NATO Służby! Poza tym chce przypomnieć, że gdy Jarosława Kaczyński był premierem zakazał ówczesnemu ministrowi Obrony Narodowej Radosławowi Sikorskiemu kontaktów ze mną. Tylko Monika Olejnik uważa, że wspieram PIS ale jej wszystko wolno!

Skoro raport jest ostatnim głosem ZEN w sprawie katastrofy smoleńskiej to czym teraz zajmie się wasz zespół?

Będziemy starali się pomagać Polakom w sprawach w których SA oszukiwani przez władze.

Ja osobiście marzę o nowoczesnych profesjonalnych Siłach Zbrojnych służących rodakom tak jak GROM. A na razie mamy armię świetnie opłacanych PRowców służących rządowi

Naprawdę wierzycie, że w ten sposób wpłyniecie na polską rzeczywistość? Że wasz głos nie zginie wśród innych opinii?

Tak – właśnie w taki sposób obywatele mogą zmieniać rzeczywistość. Liczymy przede wszystkim na młode pokolenie, które myśli już innymi kategoriami. Jeżdżę po Polsce, spotykam się z młodymi ludźmi i muszę powiedzieć, że jestem optymistą.

Raport MAK

Międzynarodowy komitet MAK (międzynarodowa bo obok Rosjan znaleźć możemy tam specjalistów z Azerbejdżanu Kazachstanu czy Kirgistanu) zakończyła swoje prace. Znając historię i dokonania komitetu (z którymi można się zapoznać tu) wyniki są takie jak można się było spodziewać, w zasadzie nie ma o czym pisać (gdyby ktoś chciał jednak poczytać to może to zrobić tu lub tu).

Naczelnym błędem strony Polskiej jest zgoda na zastosowanie się w tym przypadku do konwencji chicagowskiej która dotyczy samolotów i przepisów w ruchu cywilnym i absolutnie nie miała zastosowania w tym przypadku! Odpowiedzialność za tą sytuację ponoszą politycy na czele z ministrem obrony narodowej oraz premierem (który zgodził się by w 2009 roku oszczędności budżetowe odbyły się w pierwszej kolejności kosztem wojska co skutkowało drastycznym zmniejszeniem ilości środków na szkolenia, w tym lotnicze). Minister odpowiada również za to iż nic nie zrobiono aby wyciągnąć wnioski z wczęnisjzej karastrofy C-295M oraz za zgodę na przejęcie postępowania przez MAK.

Mniej więcej pół roku przed tragedią prezydenckiego Tu-154 podczas Air Show 2009 w Radomiu rozbił się białoruski samolot Su-27UBM, Białorusini od początku przejęli postępowanie jak i wszelkie dowody w sprawie. Da się inaczej!

Drugi zarzut jaki mam skierowany jest już ściśle w stronę polskich wojskowych. 23 stycznia 2008 katastrofie uległ samolot C-295M numer 019. Z katastrofy tej nie wyciągnięto absolutnie żadnych wniosków co pośrednio doprowadziło do katastrofy 10 kwietnia 2010 gdy rozbił się Tu-154M numer 101. Obie katastrofy łączy bardzo wiele. Raport MAK oraz czołowi polscy politycy z premierem i ministrem obrony narodowej na czele przyjmują wygodną wersję iż ludzie odpowiedzialni za katastrofę zginęli w niej więc cisza nad tymi trumnami. Nie jest to prawda.

Za obie katastrofy zarówno C-295M jak Tu-154M oraz innych samolotów odpowiada system szkolenia lotniczego który wyszkolił pilotów oraz struktury w jakich działali. Nie tak dawno utworzone zostało 4. Skrzydło Lotnictwa Szkolnego (dowodzone przez generała) w ramach którego działają dwie Bazy Lotnicze (w Dęblinie i Radomiu) oraz jako oddzielne ciało działa WSOSP w Dęblinie której rektor również jest generałem. By było śmieszniej szkoła ta niedawno obchodziła swoje 85lecie (liczone w sposób dość ciekawy) i ostro promowała zakup nowych samolotów szkolnych „dla Dęblina”. Oczywiście nikt się nawet nie zająkną że to ta szkoła wyszkoliła pilotów z tragicznego lotu w którym zginął zwierzchnik sił zbrojnych oraz dowódcy wszystkich czterech rodzajów wojsk, dowództwa operacyjnego i sztabu generalnego. Jeszcze ciekawiej wyglądają wymagania na ów samolot ponieważ realnie ma to być maszyna quasi bojowa, pewnymi elementami wyposażenia wyprzedzająca nawet polskie F-16.

W Siłach Powietrznych wciąż funkcjonują liczne patologie z rozdmuchanymi strukturami z odpowiednią ilością wysokich stanowisk, jednostki zwłaszcza niewielkie funkcjonują jako zamknięte królestwa. 36 pułk jest na tym tle wyjątkowo ciekawą jednostką ponieważ od lat omijają go wszelkie reformy struktur. Jak długo decydenci nie będą posiadali umiejętności rozumienia związków przyczynowo-skutkowych, tak długo będziemy mieli do czynienia z kolejnymi tragicznymi katastrofami.

Link o katastrofie.

Przetłumaczony raport MAK.

Trzy tygodnie po katastrofie PLF101

Mijają już trzy tygodnie od tragicznej katastrofy Tu-154M pod Smoleńskiem. Mimo, że czas oficjalnej żałoby już się zakończył wydarzenie to szybko nie opuści świadomości ludzi.

Katastrofa obudziła w Internecie lawinę dyskusji na różne tematy mniej lub bardziej ściśle powiązane z samym nieszczęśliwym wydarzeniem. Niestety reakcje wielu ludzi były poniżej wszelkiej krytyki. Już tuz po samej katastrofie pojawiły się nie poparte niczym spekulacje jakoby do katastrofy miały doprowadzić naciski pasażerów. Przykro mi było widzieć jak wielu osobom bardzo podobała się taka wersja wydarzeń. Możemy darzyć ludzi różnymi uczuciami ale pamiętajmy, że każdy chce żyć.

Wodą na młyn miłośników takiej wersji wydarzeń były doniesienia (nieprawdziwe oczywiście) o tym jakoby samolot wielokrotnie podchodził do lądowania. Obecnie możemy stwierdzić, że przyczyną tych doniesień najprawdopodobniej był fakt iż krótko przed TU-154M na lotnisku próbował lądować Ił-76M – a świadkowie prawdopodobnie pomylili oba samoloty. Wciąż nie jest do koca jasne czy Ił nie mógł być w jakiś sposób związany z katastrofą.

Co mnie osobiście bardzo pozytywnie zaskoczyło to piękna reakcja strony rosyjskiej – zarówno premiera Putina, jak prezydenta Miedwiediewa ale może przede wszystkim zwykłych ludzi. Rosjanom naprawdę było przykro, że my, Polacy znów możemy mieć do nich pretensje. Pamiętajmy o tym.

Sprawą która zaostrzyła Internetowe (i nie tylko) dyskusje był pochówek prezydenta na Wawelu, naprawdę aż przykro było patrzeć. Jak oceniać tą sytuację? Nie wiem. Być może Wawel to przesada, choć jak czytam co o sprawie pisze były Minister Obrony Narodowej Romuald Szeremietiew to trudno mi się z nim nie zgodzić. Szczerze napisać muszę, że gdy oglądałem w telewizji zdjęcia z Warszawy kiedy samolotem C-295 przyleciały zwłoki pary prezydenckiej, to skojarzenie było tylko jedno – pogrzeb marszałka Piłsudskiego.

Uroczystość pochówku była piękna i znów rozwodzenie się na temat, że amerykański samochód ciągnął radziecką armatę, i kto opublikował jakie zdjęcie jest niestosowne. Ludzie! Opamiętajcie się!

Uroczystość uświetnili swoją obecnością goście z całego świata, niestety (co bardzo przykre) widać wyraźnie podział na część Europy (i świata) która przybyła na uroczystość, i część która korzystając z wymówki tego nie zrobiła. Jak można oceniać sytuację kiedy z nieodległych przecież Niemiec śmigłowcem wojskowym mógł przybyć prezydent Horst Köhler, ale już kanclerz Angela Merkel nie? Prezydent Barak Obama (mający pod sobą całą potęgę amerykańskiego lotnictwa) nie mógł przybyć, a przebywający wówczas w USA prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili odbył desperacką podróż by zdążyć na samo zakończenie uroczystości. Kto naprawdę chciał być w Krakowie, ten przybył. Być może jest to nadinterpretacja i doszukiwanie się symboliki gdzie jej nie ma jednak sytuacja ta bardzo mocno podkopała moją wiarę w szeroko pojęty zachód, na którym tak mocno polegamy w naszej polityce bezpieczeństwa.

Sprawą której przez szacunek dla tragicznie zmarłych jeszcze nie poruszyłem ale o której bez wątpienia powiedzieć należy jest odpowiedzialność za tą tak tragiczną katastrofę.

Sprawę podgrzewa sposób prowadzenie debaty politycznej w naszym kraju. Przyspieszone wybory i kampania raczej nie polepszą sprawy, wszelka dyskusja sprowadzona zostanie do argumentacji politycznej. Politycy są jacy są, i lepsi niestety nie będą. Z tego miejsca mam apel do wszystkich czytających, idźcie na wybory (bądź nie jeśli takie wasze życzenie) i głosujecie jak uważacie, ale nie dajcie się wciągnąć w ten festiwal obrzucania się błotem dodatkowo jeszcze podsycany przez młodzieżówki wszystkich partii politycznych.

Edmund Klich, szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych bardzo krytycznie ocenia wsparcie rządu, a przede wszystkim MON we wsparciu prac komisji.

„Nie mieliśmy żadnego wsparcia. Na moją prośbę do ministra Bogdana Klicha, że nie mam jeszcze tłumacza, dostałem odpowiedź: to co pan robi tam od trzech dni. To pan powinien go sobie załatwić. Dalej pan minister Klich powołując się na swoje rozporządzenie zmuszał mnie wprost do współpracy z polską prokuraturą. Kiedy mówiłem: panie ministrze, ja nie mogę współpracować z prokuraturą bo strona rosyjska ma do mnie pretensje, odpowiadał: ja tego nie przyjmuję do wiadomości – opowiada Edmund Klich.

Były dowódca Wojsk Lądowych, generał broni Waldemar Skrzypczak (o którym pisałem tu) otwarcie mówi o arogancji MON (a nie jest to pierwsza sytuacja kiedy tak można interpretować wypowiedzi Bogdana Klicha – pisałem o tym np tu) oraz o zaniedbaniach w szkleniu pilotów. Dużo głębiej temat szkolenia pilotów drąży prezes Agencji Lotniczej Altair (wydawcy mi. Skrzydlatej Polski i Raport-wto) Tomasz Hypki (mi. w Onet.tv, Tok.fm, Tok.fm 2, Radio Maryja). Mowa jest o tym iż zwierzchnictwo nad śledztwem sprawują ludzie odpowiedzialni za katastrofę!

Nie może tak być by dwa lata po tragicznej katastrofie samolotu C-295M sił powietrznych, a w międzyczasie mając kolejne katastrofy Mi-24 wojsk lądowych i An-28 marynarki wojennej nie wyciągnięto żadnych wniosków. 5 lutego doszło do incydentu lotniczego z udziałem samolotu C-130 który awaryjnie wylądował w Mazar-e-Szarif, naprawdę nie wiele brakowało byśmy mieli kolejne ofiary (o incydencie wspominam tu). Jak w tym kontekście brzmią zapewnienia o tym iż procedury są zachowane, i w sumie wszystko jest ok? Skoro jest tak dobrze to czemu jest tak źle?

Zdjęcie: Łukasz Pacholski

Edycja: Raport z incydentu z polskim Tu-154M nad lotniskiem w rejonie Zurychu (link od Michała Buslika)

Kilka kolejnych informacji o katastrofie

Wszystkim zainteresowanym szczególnie polecam wywiad z majorem Michałem Fiszerem, byłym pilotem Su-22, obecnie jednym z najbardziej uznanych osób zajmujących się tematyką lotniczą. Wywiad przeprowadzony został w radiu TOK FM, dostępny jest na stronach portalu Gazeta.pl pod postacią nagrania lub tekstu.

Nagranie (plik mp3)
Zapis rozmowy

Polecić chciałem również relację z miejsca katastrofy wykonaną przez telewizję CNN, daje ona duży ogląd na to jak przebiegała katastrofa.

Przebieg Katastrofy Polskiego Tu-154M 101

Polecam również wpis: Trzy tygodnie po katastrofie PLF101

Samolot Tu-154M o numerze bocznym 101 wyprodukowany został specjalnie dla Polski 29 czerwca 1990 roku, dostarczony do Polski 12 lipca tego samego roku. Samolot przez cały okres swojej służby eksploatowany był przez 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego operujący z wojskowej części lotniska Warszawa-Okęcie. Tu-154M przeszedł w 2009 roku w Samarze kapitalny remont połączony z ograniczoną modernizacją (samolot wyleciał do Samary 20 maja, koszt remontu i modernizacji dwu samolotów wyniósł 69,637 mln zł) – mi. wyposażony był w nowoczesne systemy nawigacji pozwalające na lądowanie bez wzrokowej widoczności pasa jak ILS (Instrument Landing System).

Start samolotu nastąpił o godzinie 7:58 z prawie godzinnym opóźnieniem względem planowanego odlotu o godzinie 7:00 (taka godzina odlotu widnieje na oficjalnej, upublicznionej liście pasażerów), na pokładzie znajdowało się 88 pasażerów i 8 członków załogi.

Oprócz Tu-154M 101 na lotnisku Siewiernyj tego poranka lądować miały inne samoloty. O godzinie 7:15 czasu polskiego (9:15 lokalnego) na lotnisku bezpiecznie wylądował polski Jak-40, również z 36. Pułku. Na pokładzie znajdowali się dziennikarze mający towarzyszyć prezydentowi podczas uroczystości Katyńskich. Później, a przed przylotem polskiego Tu-154M do lotniska zbliżał się rosyjski transportowy Ił-76 lecący z Moskwy. Na pokładzie znajdowali się funkcjonariusze Federalnej Służby Ochrony (odpowiednik polskiego BOR-u) którzy mieli zabezpieczyć wizytę polskiego prezydenta. Samolot podjął dwie nieudane próby lądowania. Według świadków (załoga i pasażerowie Jaka-40) próby lądowania Iła miały wyglądać bardzo niebezpiecznie. Po nieudanych próbach samolot udał się na inne lotnisko.

Zdjęcie satelitarne miejsca katastrofy


Podczas dolotu do lotniska (strefa kontrolowana lotniska znajduje się w promieniu 50 km) dowódca Tu-154 nawiązał kontakt z wieżą na lotnisko Siewiernyj w Smoleńsku. Jest to lotnisko cywilono-wojskowe (charakter taki ma od grudnia 2009, wcześniej było to lotnisko wojskowe). Lotnisko nie posiada nowoczesnych pomocy radionawigacyjnych w tym standardowego dla lotnisk cywilnych i zachodnich lotnisk wojskowych systemu ILS. Na lotnisku znajdował się jedynie system pracujący w standardzie SP-50. Komunikacja prowadzona była w języku Rosyjskim, z którym (według kontrolera prowadzącego konwersację) piloci mieli pewne problemy (zwłaszcza z liczbami). Dowódca 36. Pułku twierdził, że jeden z pilotów dobrze znał język rosyjski. Widoczność na lotnisku miała wynosić 400 m (podczas gdy zalecana minimalna widoczność pozwalająca na lądowanie bez precyzyjnego naprowadzania to 1000 m). Pas startowy lotniska ma długość 2500 m i jest przystosowany do przyjmowania dużych samolotów (lotnisko było bazą samolotów Ił-76).

Podczas rozmowy kontroler ostrzegł załogę o złych warunkach atmosferycznych oraz doradził by samolot skierował się na inne lotnisko (opcjami były Mińsk, Witebsk i Wnukowo). Dowódca załogi postanowił kontynuować procedurę lądowania i podjąć decyzję o jego ewentualnym przerwaniu na wymaganej w tej sytuacji wysokości. Zaznaczył iż posiada wystarczającą ilość paliwa na dolot do lotniska Siewiernyj i następnie dalszy lot na któreś z lotnisk alternatywnych. Wprost zaznaczył iż przypadku przerwania pierwszego podejścia miał udać się na inne lotnisko i nie próbować kolejnych podejść. Należy podkreślić, że w sytuacji takiej wiążąca jest decyzja dowódcy samolotu, nie kontrolera.

Z jakiegoś powodu samolot znajdował się niżej niż powinien (jest możliwe iż załoga nie miała świadomości tego faktu ze względu na złą widoczność). Miało być to zauważone przez kontrolera który powiadomił o tym załogę ale nie uzyskał odpowiedzi. Do tej pory nie zostało wyjaśnione czy na lotnisku działały pomoce nawigacyjne i czy piloci korzystali z nich, nie wykluczona została awaria tych systemów (nadajników na lotnisku bądź odbiorników na samolocie).

Podczas lotu na niskiej wysokości samolot zahaczył skrzydłem o drzewa i antenę jednego z urządzeń lotniska. Pierwszy kontakt z drzewami miał miejsce w odległości ok 1200 m od lotniska, na wysokości ok 8 m, Tu-154 znajdował się wtedy w pobliżu osi pasa startowego, po czym kontynuował ścinanie kolejnych drzew. W wyniku uderzeń uszkodzone zostało lewe skrzydło, maszyna przechyliła się i zmieniła kierunek lotu co oddaliło ją od osi pasa startowego.

Edycja: Wszystko wskazuje na to że w momencie utraty części skrzydła samolot obrócił się do góry kołami. Gdyby maszyna rozbiła się kołami do dołu być może skutki rozbicia się maszyny były by mniejsze. Podwozie, dolny (transportowy) pokład, czy centropłat (Tu-154 zbudowany jest w układzie dolnopłata) pochłonęły by część energii uderzenia samolotu o ziemię. Dla poszerzenia wiedzy o katastrofie polecam również ten materiał na onet.tv.

Samolot zatrzymał się po przebyciu ok 500 m. Odłamane została część ogonowa, oraz większa część skrzydeł. Kadłub wraz z przedziałem pasażerskim spłonął całkowicie. Katastrofa nastąpiła o godzinie 8:56 czasu polskiego, na pokładzie miało być 96 osób (pasażerów, funkcjonariuszy ochrony z BOR oraz załogi). Nikt nie przeżył.

Szczątki samolotu kilka minut po katastrofie


Więcej szczegółów na temat rozmowy pilotów z kontrolą ruchu i przebiegu ostatnich chwil lotu powinny dostarczyć zapisy rejestratorów znajdujących się w czarnych skrzynkach.

Zwraca uwagę niedokładność pierwszych informacji które mówił o czterokrotnym podchodzeniu do lądowania oraz krążeniu nad lotniskiem. Niektóre doniesienia mówią że samolot krąży aż 2 godziny jest to fizycznie niemożliwe ponieważ do katastrofy doszło ok godziny po starcie samolotu z lotniska w Warszawie. Pojawiły się (upublicznione mi. przez BBC) przecieki jakoby w kokpicie doszło do kłótni, i pasażerowie mieli wymóc lądowanie na lotnisku w złych warunkach.

Muszę powiedzieć, że jako osoba mająca kontakt z wojskiem, w tym z pilotami wojskowymi taka sytuacja była dla mnie niewyobrażalana. Rzeczywisty przebieg wydarzeń zdaje się wykluczać w ogóle możliwość zaistnienia takiego nacisku przez pasażerów, przypuszczalnie nie byli oni świadomi sytuacji aż do ostatnich chwili, kiedy maszyna zaczęła uderzać w drzewa.

Prognozy pogody dla drugiego lotniska znajdującego się w pobliżu Smoleńska, z dnia katastrofy:
10:00Z (1pm) Temp 3°C Dew 2°C Humidity 94% QNH 1025 hPa Visibility 4 kilometers Winds east 14.4 km/h / Mist
07:00Z (10am) Temp 1°C Dew 1°C Humidity 98% QNH 1026 hPa Visibility 0.5 kilometers Winds SE 10.8 km/h / Heavy Fog
04:00Z (7am) Temp 0°C Dew -1°C Humidity 89% QNH 1025 hPa Visibility 4 kilometers Winds ESE 7.2 km/h / Mist
01:00Z (4am) Temp 3°C Dew -0°C Humidity 72% QNH 1025 hPa Visibility 10 kilometers Winds SE 7.2 km/h /
22:00Z (1am) Temp 6°C Dew -0°C Humidity 52% QNH 1025 hPa Visibility 10 kilometers Winds SE 7.2 km/h

Źródła:
http://avherald.com/h?article=429ec5fa
http://altair.com.pl/start-4398

Stenogram z posiedzenia zespołu reagowania kryzysowego

Tłumaczenie przy użyciu Google.

Zapis początku posiedzenia:
Władimir Putin: Szanowni koledzy. To jest straszna tragedia. Wielu ludzi, góry przywództwa, głową państwa i całego jego otoczenia zginęli. Dlatego zaczynamy nasze spotkanie przez cześć ich pamięci.
Komisji ustanowionych przez rząd celu wykonawcza musi zrobić wszystko, aby ustalić przyczyny wypadku w jak najkrótszym czasie. To po pierwsze.
A po drugie, musimy zrobić wszystko, aby pomóc rodzinom ofiar i osób podróżujących do Moskwy w celu identyfikacji ciał. Musimy zrobić wszystko, aby pomóc im w tym trudnym czasie. Musimy pomóc im w podróży i zakwaterowania w Moskwie, i musimy mieć pod ręką psychologów jest zapewnienie im wsparcia w tej trudnej godzinie.
Władze w Moskwie ponosi wszystkie koszty związane z obrazem, z wyjątkiem zapewnienia zakwaterowania do krewnych. Rosyjskiego Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwem Transportu, usługi lotnicze i komisji śledczej naszej Komisji, muszą pracować wspólnie jako jeden.
Musimy skontaktować się z naszych polskich przyjaciół i ściśle z nimi współpracować. Musimy zrobić wszystko, aby zminimalizować emocjonalnego cierpienia spowodowane przez tę straszną tragedię.
Przejdźmy do pracy. Panie Szojgu (zajęcie Siergiej Szojgu).
Siergiej Szojgu: Putin, 10:50 am, TU-154 M samolotu lecącego z Warszawy do Smoleńska zniknął z radarów, ponieważ robił swoje podejście do lądowania na lotnisku w Smoleńsku Północnej.
Samolot rozbił się w lesie, 300 metrów od pasa startowego. Było 97 osób na pokładzie, w tym ośmiu członków załogi. Nie było żadnych rozbitków.
Samolot eksplodował przy uderzeniu. Trzy brygady z 40 strażaków z 11 sztuk urządzeń zostały wysłane przy 1051: jestem do ugaszenia pożaru.
O 11:01 pożar został ugaszony. Następnie wysłał posiłki na miejsce. organów Wszystkie ofiary zostały odzyskane. Zaczęliśmy wysłaniem ich do Moskwy z pełną współpracę i wsparcie władz lokalnych i gubernatora regionu smoleńskiego.
W Moskwie, zorganizowaliśmy spotkanie sądowych lekarzy orzeczników. Pracowników jest na miejscu. Wszystko jest gotowe do odbioru krewnych i jutro polskiej delegacji.
Wszystkie środki potrzebne do pracy są do naszej dyspozycji. Stwierdza, że moje sprawozdanie.
Władimir Putin: Dziękuję. Panie Levitin (zajęcie Igor Levitin), jak jest praca Ministerstwa Transportu wzdłuż najbliższych?
Igor Levitin: Zaraz po otrzymaliśmy słowo zdarzenia, skontaktowałem się z polskim ministrem transportu i zobowiązali się do współpracy.
Komisji Technicznej z rosyjskiego Ministerstwa Obrony i Lotnictwa Międzyrządowego Komitetu będzie współpracować z ich polskich kolegów, aby w toku dochodzenia. , Który właśnie przyjechał. A teraz będziemy pracować z nimi na miejscu.
Znaleźliśmy dwa flety lotu danych – jeden instrument odczyt zapis i inne nagranie audio. Ale nie dotykać niczego przed kolegami przyjechał na miejscu. Jak tylko koordynacji z nich, że rozpoczęliśmy pracę na miejscu, mamy zamiar doprowadzić – ponownie we współpracy z nimi – rejestratory do Moskwy, do naszego instytutu, gdzie będzie wspólnie badań i wysłuchać wszystkich giełdach między pilotami i dyspozytorów.
Warunki pogodowe były złe – pokrywa mgła była blisko kompletne. Szacuje widoczności 400 metrów, podczas gdy norma od 1000.
Władimir Putin: normą jest 1000?
Igor Levitin: 1000 metrów.
Władimir Putin: A widoczność była 400?
Igor Levitin: Tak, a pilot został ostrzeżony o złych warunków pogodowych. Rozmowę w języku rosyjskim. Teraz chcemy, aby potwierdzić to wszystko na nagrywarki – jak to wszystko się stało. Ale był powiadomiony o trudnych warunkach atmosferycznych.
Władimir Putin: pilot podjął decyzję, aby kontynuować?
Igor Levitin: pilot podjął decyzję, aby kontynuować samodzielnie, nawet jeśli dyspozytor, który znał warunki, ostrzegł go i poinformował go o dane na temat mgła, która była dostępna od radaru.
Władimir Putin: Panie Neradko (zajęcie Alexander Neradko, szef Komisji o uregulowaniu ruchu lotniczego), masz coś do dodania?
Alexander Neradko: Mamy potwierdzenie, że warunki pogodowe były naprawdę złe – widoczność była niższa niż ustalone minimum 1000 metrów. Pierwszy samolot uderzył jednego drzewa około ośmiu metrów w odległości około 1200 metrów od pasa startowego. W tej odległości, płaszczyzny, powinny być na wysokości około 60 metrów.
Płaszczyzny przystąpiła do strajku więcej drzew, rozpadł się w powietrzu, uderzył w ziemię i eksplodował.
Władimir Putin: Panie Bastrykin (zajęcie Alexander Bastrykin), jak wielu ludzi masz na zespół dochodzeniowo-śledczy?
Aleksander Bastrykin: Dzisiaj na stronie jest 60 kontrolerów z centrali, samorządowych i laboratorium kryminalistyki. Istnieje duża grupa lekarzy sądowych. Jesteśmy teraz czesanie scenie. Wszystkie ofiary zostały zidentyfikowane. Mamy wątpliwość pierwszy naocznych świadków, w tym urzędnicy, którzy prowadzenie samolotu.
Źródło mamy czarnych skrzynek, które potwierdzają charakter wymiany między kontrolą naziemną i załogi. Z przesłuchania okazało się, że kontroli naziemnej nie polecam, że próba lądowania załogi. Sugerowano, że załoga zrobić drugie podejście, a następnie zastanowić się lądowanie na innym lotnisku. Polskie załogi, ale nie zalecenia i udał się z lądowania.
Władimir Putin: Chwileczkę. Chcę zwrócić się do prezydenta posła pytanie. Na rozkaz prezydenta Miedwiediewa, rosyjska delegacja na czele z Wysłannika Prezydenta Gieorgij Poltavchenko zostały na lotnisko powitać polskiego prezydenta i jego otoczenia. Panie Poltavchenko, oznacza to, byłeś świadkiem tego wypadku. O ile można powiedzieć, co tam się stało, co widziałeś, w tym, kiedy przybył na miejsce katastrofy? Jak rozumiem, byłeś jednym z pierwszych, aby dojść do sceny.
Gieorgij Poltavchenko: Rzeczywiście, Putin, gubernator Siergiej Antufiev, siebie i członków delegacji czekali na samolot do lądowania. Kontroler ruchu lotniczego podszedł do nas powiedział nam, że warunki pogodowe były złe. To było tak w rzeczywistości. I rzeczywiście pomyśleć, że widoczność była prawdopodobnie mniejsza niż 400 metrów. Kiedyś to było około 10:30. Widzialność wynosiła około 100-150 metrów. Mgła była bardzo gruby, i tam było dużo pary powyżej.
Kontroler ruchu lotniczego powiedział nam, że sugerował polskich załóg, że lot do innego portu lotniczego. Były trzy opcje – Mińsk, Witebsk i Wnukowo. Kontroler powiedział, że ponieważ dość paliwa, załogi zdecydowała się przystąpić do Smoleńska, przyjrzeć się sytuacji i podjąć decyzję.
Następnie poinformował, że kontrolerzy lotu załoga będzie próba ziemi. Mogliśmy usłyszeć samolot ledwo zbliża, to ledwie słychać silnik. Potem był wpływ i dziwne odgłosy, które nie brzmią jak crash. A potem powiedziano nam, że samolot rozbił. Przyjechaliśmy na miejsce katastrofy w dosłownie trzy minuty.
Chciałbym wyrazić uznanie dla pracy zespołowej strażaków i pracowników Ministerstwa Sytuacji Kryzysowych, ponieważ wszystkie niezbędne wstępne działania zostały podjęte. Obszar ten został roped się i rozpoczął poszukiwania rozbitków.
Władimir Putin: Byłeś na miejscu katastrofy w ciągu zaledwie trzech minut?
Gieorgij Poltavchenko: W trzy minuty.

Wersja Angielska Wersja Rosyjska

Wywiad z kontrolerem lotu który zajmował się naprowadzaniem Tu-154 101

Tłumaczenie Grzegorz

- W jaki sposób odbyła się wasza wczorajsza rozmowa z załogą?
– Zaproponowaliśmy im odlot na zapasowe lotnisko. Oni zrezygnowali.
– Wy im zaproponowaliście?
– Tak.
– Z jakich przyczyn?
– Dlatego że widziałem że, pogoda zaczęła pogarszać się.
– I jaka była odpowiedź?
– Odpowiedź: „U mnie jest paliwo, zrobię jedno przejście i odejdę na zapasowe lotnisko, jeżeli nie siądę”.
– A u nas była informacja, że mu (samolot…) zaproponowano lądowanie w innych miastach.
– To ja mu też proponował.
– A dlaczego on zrezygnował?
– Ich trzeba było zapytać.
– Dlaczego oni przyjęli takie rozwiązanie? Oni zaczęli przeklinać lub, może, aktywnie stawiali na swoim, tak, że wy nie mogliście ich przekonać?
– Taka była decyzja dowódcy załogi.
– Co dalej? On powiedział, że odejdzie jeszcze na jeden krąg i poleci na zapasowe lotnisko, tak?
– Nie, on powiedział, że jeżeli nie siądzie (wyląduje…), to odleci na zapasowe lotnisko.
– A wasze działania jakie dalej były?
– Dalej wszystko odbyło się jak już mówiono. Nie mogę wam więcej mówić.
– Lecz co było dalej? Oni zerwali łączność?
– Nie, dlaczego? On długo znajdował się w kontakcie radiowym.
– Co oni mówili?
– Jakie komendy dawałem? – oni z początku informowali, potem przestali przekazywać jakąkolwiek mi informację…
– Oni przestali słuchać waszych poleceń?
– Oni powinni potwierdzać (zrozumienie poleceń…), a oni nie potwierdzali.
– A co powinni potwierdzać?
– Dane o wysokości przy podejściu do lądowania.
– Oni nawet nie dawali wam informacji o wysokości lotu samolotu?
– Tak.
– A jakie jest niebezpieczeństwo tego, że oni wam tego nie potwierdzali?
– Z załogą prowadzi się łączność radiową (przekazując informacje…), którą należy potwierdzać.
– No, a dlaczego oni nie potwierdzali?
– No, a skąd mam wiedzieć? Dlatego że oni źle znają język rosyjski (odpowiedź w formie PYTANIA…).
– A co, nikogo wśród załogi nie było rosyjskojęzycznego?
– Byli rosyjskojęzyczni, lecz dla nich cyfry – to problem.
– Znaczy, wy nie posiadaliście żadnej informacji o ich wysokości lotu?
– Nie posiadałem.
– Znaczy, wychodzi na to, że samolot jeszcze raz zawrócił, zaczął lądować, nie siadł, a potem odleciał na zapasowe lotnisko? Czy było inaczej?
– Nie, nie, w inny sposób. Jedno podejście i wszystko. Potem zaczął lądować.
– I poszedł na to ladowanie, które wy mu zakazywaliście?
– Ja nie mogłem zakazywać, ja mu rekomendowałem, że lądowania nie trzeba wykonywać!

Wersja Rosyjska